Paweł opowiada: To jest Korynt. Spędziłem tu półtora roku. W centrum widać świątynię Apollona. Mamy teatr i salę koncertową, które znajdują się obok siebie. A jeśli szukasz łaźni, mamy ich kilka pięknych. Możesz też odkryć synagogę i wiele innych atrakcji. Jedyną nieścisłością na tej mapie jest położenie portu. W rzeczywistości znajduje się on znacznie dalej. Korynt ma dwa porty. Statki holowano po lądzie do drugiego portu, unikając w ten sposób długiej podróży morskiej. Ze względu na dużą liczbę marynarzy mieszkało tu również wiele prostytutek. Było ich tak wiele, że w całym Imperium Rzymskim nazywano je „dziewczynami z Koryntu”. Później, po opuszczeniu miasta, napisałem dwa listy do tej wspólnoty. Być może znacie mój hymn o miłości