Wspaniały widok, prawda? Wspinaczka po schodach była tego warta – to, co wygląda jak śnieżnobiała kostka pośrodku, ze złotymi blankami, to właśnie sama świątynia. No dalej, potrafisz to przeczytać? Przetłumaczę ci to: „Nikt z innej rasy nie może tu wejść, a kto zostanie przyłapany, ponosi winę za śmierć, która nastąpi”. To poważne ostrzeżenie. Żydom nadal wolno wchodzić na pierwszy dziedziniec, dalej znajduje się dziedziniec Izraela, a jeszcze dalej – dziedziniec kapłanów. Czujesz ten zapach? To zapach spalonego mięsa ofiarnego. W środku znajduje się jednak coś w rodzaju skarbca na najcenniejszą rzecz, a mianowicie imię Boga. Tylko jedna osoba wchodzi tam raz w roku, aby je wypowiedzieć. No i proszę! A teraz kierujemy się na południe. Tak wiele filarów, jak las. A w środku świątyni ponad 6 000 metrów kwadratowych powierzchni handlowej. Jan pisze, że Jezus uczynił bicz ze sznurów i wygnał wszystkich kupców ze świątyni. Wysypał pieniądze i przewrócił ich stoły. Powiedział do kupców: Wynoście się! Wynoście się! Nie zamieniajcie domu mojego Ojca w targowisko!